Przejdź do treści
Astoria Bussines Club

Do trzech razy sztuka! Astoria wraca do ekstraklasy

A Astoria Business Club
2026-05-30 3 min czytania
Udostępnij

To był wieczór, którego bydgoscy kibice długo nie zapomną. Po niezwykle emocjonującym, piątym meczu finałowym Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz pokonała ŁKS Coolpack Łódź 96:87 i po trzech latach wróciła do Orlen Basket Ligi.

Po dwóch kolejnych sezonach zakończonych porażkami w finale tym razem bydgoszczanie postawili kropkę nad „i”. Zrobili to przed własną publicznością, w wypełnionej po brzegi Grupa Moderator Arenie, po serii, w której nie brakowało zwrotów akcji, trudnych momentów i wielkich sportowych emocji.

Karol Kamiński bohaterem finałów

Jednym z głównych bohaterów decydującego spotkania był Karol Kamiński. Zdobył aż 34 punkty, trafiał w najważniejszych momentach i zachowywał zimną krew wtedy, gdy presja była największa. Jego postawa w całej serii sprawiła, że zasłużenie został wybrany MVP finałów. Ogromny wkład w zwycięstwo miał również Martyce Kimbrough, który zakończył spotkanie z dorobkiem 27 punktów. Ważne akcje dokładali Adam Kemp, Marcin Nowakowski, Michał Chyliński oraz pozostali zawodnicy Astorii. Był to sukces całego zespołu — osiągnięty dzięki konsekwencji, charakterowi i wierze w zwycięstwo do ostatnich sekund.

Początek spotkania należał do gości. ŁKS szybko objął prowadzenie, a bydgoszczanie przez długi czas musieli gonić wynik. Do przerwy zespół z Łodzi prowadził 41:38. Astoria nie pozwoliła jednak rywalom odskoczyć i po zmianie stron coraz wyraźniej przejmowała inicjatywę.

Przełom nastąpił w trzeciej kwarcie. Waleczność Marcina Nowakowskiego, ważna trójka Michała Chylińskiego oraz skuteczna gra Karola Kamińskiego i Martyce’a Kimbrougha pozwoliły gospodarzom zbudować przewagę. Przed ostatnią częścią spotkania Astoria prowadziła 68:60.

Emocje do ostatnich sekund

W czwartej kwarcie bydgoszczanie powiększyli przewagę nawet do kilkunastu punktów. ŁKS nie zamierzał jednak rezygnować. Marcel Ponitka i Jaquan Carlos poderwali łódzki zespół do walki, a na pół minuty przed zakończeniem meczu przewaga Astorii stopniała do czterech punktów. Wtedy doświadczenie i opanowanie gospodarzy okazały się bezcenne. Karol Kamiński, Marcin Nowakowski i Martyce Kimbrough skutecznie wykonywali rzuty wolne, nie pozwalając rywalom na odwrócenie losów spotkania.

Symbolicznym zakończeniem finału była akcja Karola Kamińskiego. MVP serii przechwycił piłkę i efektownym wsadem przypieczętował zwycięstwo Astorii. Chwilę później hala eksplodowała z radości. Stało się jasne: Bydgoszcz ponownie będzie miała swojego przedstawiciela w koszykarskiej ekstraklasie. Po końcowej syrenie rozpoczęło się wielkie świętowanie. Zawodnicy odebrali medale i puchar, który wspólnie wznieśli Marcin Nowakowski i Michał Chyliński. Było to piękne zwieńczenie sezonu pełnego pracy, wyrzeczeń i konsekwentnego dążenia do celu.

Ten awans ma wielu autorów

Powrót do Orlen Basket Ligi jest sukcesem zawodników i sztabu szkoleniowego, ale również wszystkich osób, firm oraz instytucji, które wspierały Astorię przez cały sezon.

Szczególne podziękowania należą się sponsorom tytularnym – firmom Enea oraz Abramczyk – a także Miastu Bydgoszcz, sponsorom strategicznym, głównym i oficjalnym, partnerom klubu oraz przedsiębiorcom tworzącym Astoria Business Club.

Bez ich zaangażowania, zaufania i konsekwentnego wsparcia organizacyjnego oraz finansowego realizacja celu, jakim był powrót do ekstraklasy, nie byłaby możliwa. Każdy partner, niezależnie od skali współpracy, dołożył swoją cegiełkę do tego sukcesu. Dziękujemy wszystkim sponsorom i partnerom, którzy byli z klubem nie tylko podczas zwycięstw, lecz także w trudniejszych momentach. Ten awans jest również Waszym awansem. Ogromne podziękowania kierujemy także do kibiców. Za obecność, doping, wiarę w drużynę i atmosferę, która przez cały sezon niosła zawodników do kolejnych zwycięstw. W decydującym spotkaniu Grupa Moderator Arena ponownie pokazała, jak wielką siłę może dać zespołowi bydgoska publiczność.

Po trzech latach Astoria wraca na najwyższy szczebel rozgrywkowy. Do trzech razy sztuka – mamy to!

Czytaj dalej